Weekend z widokiem na góry i kilka “nowości”

15 09 2009
image027
Po kolejnym tygodniu pracy udaliśmy się w zimniejsze rejony Indii [Karol I, Karol II (Carlos – Kolumbia), Laura I(Brazylia), Laura II (Kostaryka) ] {tak, uważam, że zagnieżdżanie nawiasów jest ok. [ o ile nie są to nawiasy tego samego rodzaju ;) (!)] }.. najpierw do Chandigarh, a następnie do Shimli leżącej u podnóży Himalajów.

Najważniejszą nauczką, którą wyniosłem z tej podróży jest to, aby nie kupować więcej biletów w przedziałach klimatyzowanych pociągu. Raz, że są trzy razy droższe, a dwa – i to niestety nie jest jedynie kwestia pieniędzy – prawie zamarzliśmy :P . Hindusi są naprawdę odporni na wahania temperatury, z jednej strony nawet w największe upały (a w czerwcu w niektórych miejscach temperatura dochodzi do 50*) ubrani są w długie spodnie, a z drugiej, podczas korzystania z klimatyzacji ustawiają ją na najniższe możliwe temperatury i śpią… w krótkim rękawku.

Samo miasto – Chandigarh – stworzone zostało od podstaw w latach 1952-1960, dlatego bardzo ciekawym pomysłem jest spojrzenie na nie „z góry”, a więc oczami Google Maps, widzimy idealnie regularną strukturę ulic dzielących miasto na prostokątne sektory o wymiarach 1200m x 800m.
Miasto znacznie różni się od pozostałych w Indiach: jest bardzo uporządkowane, czyste kierowcy potrafią docenić chwilę ciszy i nie jeżdżą z nieustannie włączonym klaksonem ;) Jednocześnie jednak pozbawione jest tej specyficznej, indyjskiej, atmosfery, tradycyjnych bazarów, gwaru na ulicach, zapierających dech w piersiach zabytków.

Najpierw udaliśmy się zobaczyć muzeum rządowe (znacznie bardziej przypadło mi do gustu muzeum miejskie, w którym zamiast tysięcy rzeźb i obrazów znajdują się plany zbudowania nowego miasta, analizy, szkice poszczególnych sektorów, a nawet list ze szczegółami honorarium Le Corbusier’a – głównego architekta miasta), następnie Open Hand monument prezentujący symbol Punjab’u – jednego z indyjskich stanów, a wieczorem – Rock Garden, w którym większość elementów zrobiona została z różnego rodzaju odpadów jak np. zużyte gniazdka energetyczne.

Reasumując Chandigarh jest miastem unikalnym jak na warunki indyjskie i warto je odwiedzić, zakładając jednak, że następnym przystankiem będzie…
…oddalona o 90km (i 4 godziny jazdy autobusem-rollercoasterem) Shimla – określana jako miasto brytyjskie, w której od 1864r. znajdowała się letnia stolica kraju.

Wpływy wyspiarskie rzeczywiście dostrzegane są na każdym kroku – począwszy od architektury, na zachowaniu ludzi kończąc ( tutaj zamiast sączyć czaj, pyka się fajkę ;) ). Rzeczą, dla której naprawdę warto odwiedzić to miasto jest niewątpliwie znakomity widok na Himalaje, jednak aby go doświadczyć, należy przybyć tu wcześnie rano.. z biegiem czasu na horyzoncie zaczynają gromadzić się chmury i możliwości obserwacji znacznie maleją.

Ostatnio…

Jeśli chodzi o ostatnie wydarzenia, o których jeszcze nie napisałem, to przeprowadziłem się i od 2 tygodni mieszkam z pewną indyjską rodziną i kilkoma osobami z różnych krajów. In plus: w holu jest dużo miejsca do integracji, przydatne zwłaszcza na początku ;) , mam internet w pokoju :D , nie muszę gotować :P In minus: do pracy jakieś 15min i 40 rupii dalej.

Oprócz tego moja praktyka kończy się już w piątek, więc ostatnio zajmuję się tzw. dopinaniem projektu na ostatni guzik… AutoScan – aplikacja, o której pisałem w ostatnim poście (skanująca malware i generująca raporty) zbliża się do poziomu 10 000 linii kodu, a więc powoli zadomawia się w gronie średnich projektów ;) Dodany został m.in. moduł download’ujący oraz weryfikujący, które pliki wykonywalne są przesiąknięte złem do szpiku kości, a które jedynie zostały „wzbogacone” o szkodliwy kod.

Na koniec najświeższa informacja: dzisiaj do Jaipuru przybył Piotr znany w niektórych kręgach jako „papio” : ) Na szczęście jego podróż z Delhi do Jaipuru przebiegła bez większych problemów (czego nie można powiedzieć o mojej :P ). W czasie lunchu poleciłem mu jedną z przystawek podawanych przed głównym daniem, a on… spróbował ją! Zapobiegawczo miał w plecaku wodę i zasadniczo żyje. Następnie wybraliśmy się do Amber Fort’u i na przejażdżkę słoniami, gdzie przez połowę drogi uparty Hindus próbował sprzedać mi kapelusz… najpierw za 600 rupii, 450, 300, 200, a gdy powiedziałem 100, mając nadzieję, że to go zniechęci – zgodził się. Polską czapkę zgubiłem dawno temu, więc mam nadzieję, że mimo swojej jakże niewygórowanej ceny – „white hat” będzie służył mi równie dobrze.
W pink city pobędziemy wspólnie do piątku, a następnie wyruszamy na podbój południowych Indii ;)



Indie w krzywym zwierciadle

14 09 2009

Chyba wspominałem już, że w Indiach panuje permanentny brak zasad, prawda? Aby choć trochę pomóc przeciętnemu Europejczykowi odnaleźć się w tym fascynującym (i pełnym trudnych do zrozumienia zachowań) kraju, spisałem 10 „przykazań”, które warto mieć na uwadze będąc tutaj ;)

Spisane zostały na bazie własnych doświadczeń, więc zaznaczam, że jest to mój osobisty punkt widzenia i pod żadnym względem nie próbowałem być obiektywny. Ponadto warto, a nawet trzeba, podchodzić do nich z przymrużeniem oka – ale nie za bardzo – tak mniej więcej do połowy ;)

Pierwsze (i najważniejsze!): W Indiach czas płynie wolniej.

2. Podawany jest w minutach jedynie dla uproszczenia, zawsze chodzi o minuty indyjskie (3-5 razy dłuższe).

3. Jeśli coś będzie najszybciej jak to możliwe, nie będzie tego.

4. Kiedy mówisz coś do Hindusa, ten zaczyna charakterystycznie potrząsać głową (jakby chciał pozbyć się wody z uszu). To coś w rodzaju „rozkminiam Cię”, czasami –
„nie ogarniam co do mnie mówisz”.

5. Hindusi nigdy nie mówią nie.*

6. Zazwyczaj tak oznacza nie.

7. Jeśli ustaliłeś spotkanie z Hindusem na 8. rano, najlepiej w ogóle nie nastawiaj budzika – i tak przyjdziesz przed nim.

8. Idąc ulicą przygotuj sie, że każdy będzie chciał z Toba porozmawiać, jednak na pytanie: „How are you?”, dostaniesz odpowiedź: „I’m Razif”.

9. Gdy podczas targowania usłyszysz: „not posibyl maj frend, yts indian prajs”, oznacza to, że cena zbliża się do pułapu 200% akceptowalnej.

10. Przetrwałeś w Indiach – przetrwasz wszędzie ;)

*Odmawianie uznają za niegrzeczne, wystawienie kogoś do wiatru – nie.

Na koniec dodam, że najprawdodpodobniej powstanie druga kolejna część “Indii w krzywym zwierciadle”, jednak w nieco odmiennej formie. Materiały są w trakcie gromadzenia ;)



Microsoft Student Partner

8 09 2009

Mam przyjemność poinformować, że zostałem nowym Microsoft Student Partnerem, od przyszłego roku będę zatem kierować grupą .NET na Wydziale Informatyki i Zarządzania na Politechnice Poznańskiej.

Postaram się zadbać o jak najwyższą jakość spotkań i wierzę, że uczestnictwo w nich będzie dla członków grupy doskonałą okazją do pogłębiania wiedzy i wymiany doświadczeń.

Dokładny plan działania grupy na przyszły rok jest aktualnie w fazie przygotowania, a szczegóły na ten temat ukażą się niebawem, jednak już teraz zachęcam osoby chcące uczestniczyć w działaniach grupy do rejestracji na portalu codeguru.pl, za pośrednictwem którego dostarczane będą wszystkie istotne informacje. Podstrona grupy znajduje się pod tym adresem.

Przy okazji pragnę poinformować, że na przełomie listopada oraz grudnia będziemy organizować na naszym wydziale konferencję IT Academy Days, w związku z czym uruchomiona została strona, na której możecie zagłosować na tematy, o których chcielibyście usłyszeć.