Studencka Liga Paintballowa

7 04 2009

Żeby motto tego bloga miało sens, dzisiejsza notka będzie nawiązywać do czegoś luźniejszego, a mianowicie.. paintballa :)

Jakiś czas temu Papio odezwał się do mnie z zapytaniem, czy nie chciałbym wystartować w zawodach Studenckiej Ligi Paintballowej. Jako, że nigdy wcześniej nie miałem z PB do czynienia, oczywiście bez wahania się zgodziłem :) . Wkrótce uzbieraliśmy 8 osób do drużyny i zgłosiliśmy swój udział.

Zawody odbyły się w ostatni piątek, o 10 zjawiliśmy się na naszym „poligonie”, przywdzialiśmy przymałe mundury i zmotywowani stanęliśmy na placu boju..

dsc00074

Od lewej: Kaczmar, Mikołaj , Walec, Rafał, Savik, ja i na dole Przemo. Wspominałem, że było nas ośmiu? Ktoś musiał robić zdjęcie.. jak zwykle wypadło na Papioka

A więc stanęliśmy na tym placu, rozejrzeliśmy się trochę, zerknęliśmy na rozpiskę grup i z radością zobaczyliśmy, że pierwszy mecz gramy z SS – zeszłorocznymi zwycięzcami. Cóż.. przegraliśmy 8:2. Drugi pojedynek jednak udało nam się wygrać po zaciętej walce – 8:7 (z Friendly Fire, żeby się podbudować dodam, że zdobyli drugie miejsce ). Jako, że w grupie były tylko 3 drużyny, i to jak widać całkiem niezłe.. no, może poza nami, a po 2 meczach każdy miał po 1 zwycięstwie, wszyscy dostali się do baraży.
Ponownie trafiliśmy na SS i niestety znowu przegraliśmy – tym razem 8:6 (wiedzieliśmy już jak i do kogo strzelać ;P). Pozostała nam walka o 9. miejsce, najpierw natrafiliśmy na Kanapkę, z którą, mimo, że Przemo zapomniał dokręcić butli z gazem i był zmuszony przejść do defensywy (chował się gdzieś w krzakach tudzież za czymś nieprzezroczystym), wygraliśmy 8:4 przy okazji zdobywając jedną flagę (3 dawały zwycięstwo niezależnie od liczby „zabitych”). Tym sposobem został przed nami ostatni mecz – z Dream Team’em, w którym wykonaliśmy nasz plan w 100% wygrywając 8:0 i ostatecznie zajmując 9. lokatę (na 14).

Podsumowując myślę, że mogło być dużo lepiej, gdyby losowanie grup było dla nas ciut łaskawsze.. w końcu zwycięzcy podobnie jak my mieli 3 wygrane mecze.
Impreza była całkiem nieźle zorganizowana, oprócz pb postrzelaliśmy sobie z wiatrówki, kbks’a, łuku :) Trochę adrenaliny a przy tym mnóstwo śmiechu.. myślę, że w przyszłym roku również poważnie rozważymy możliwość startu, zwłaszcza, że różnica pomiędzy naszym pierwszym a ostatnim meczem była ekhm.. spora ;)

Kilka zdjęć z tego eventu poniżej. Jakość jest niestety kiepska, bo robione były komórką.