Konferencja, warsztaty PCSS

27 02 2009

Trafiłem wreszcie do domu, jeszcze trochę i pisałbym na stojąco, bo prawie 10h byłem dziś przykuty do krzesła.. koszmarnie niewygodnego, jakich sporo na PP. Wszystko za sprawą konferencji o certyfikacji w branży ICT, a następnie warsztatów o tworzeniu stron internetowych, organizowanych przez Poznanskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe. Te drugie w większości dotyczyły jednak ataków na www i obrony przed nimi. Na szczęście prezentacje okazały się całkiem ciekawe i podsumowując mogę powiedzieć, że mimo wszystko jestem zadowolony (no i poczęstunek był niezły :) ). Spotkania takie mają jednak to do siebie, że poruszanych jest wiele tematów w bardzo niedługim czasie i w dość ogólnikowy sposób, więc teraz wypadałoby pogłębić niektóre zagadnienia w domowym zaciszu, oczywiście zgodnie z prawem, jedynie blog może trochę ucierpieć, ale trudno, należy mu się.

Natomiast w związku ze bliżającym się nowym semestrem, znalazłem się w “szczęśliwej” 15stce, która utworzy specjalną grupę na przedmiocie Algorytmy i Struktury danych. Żeby nie było, że szczęście mnie nie opuszcza dodam, że prawdopodobnie zajęcia te będą oprócz, a nie zamiast standardowych (jak każdy przypuszczał).
I jak tu być ambitnym? :P
K.



Nowy serwer, nowa domena…

10 02 2009

Postanowiłem zmienić hosting na własny, aby być w stu procentach niezależnym, a przede wszystkim mieć dostęp do bazy i możliwość używania Google Analytics. Zmieniłem również adres strony na bardziej przyjazny – www.karolkaczmarek.com. Oczywiście nie obyło się bez drobnych problemów, a zwłaszcza bez.. czekania – niestety każda zmiana związana z domenami trwa –jest tak za sprawą serwerów DNS, które niestety są dość oporne na tego typu działania i bardzo powoli dociera do nich co tak właściwie się stało.

Jeśli chodzi o rejestrację domeny, ostatecznie skorzystałem z usług home.pl, która może nie jest najtańsza, jednak doskonale spełnia wszystkie moje wymagania. Rozważałem jeszcze nazwa.pl oraz ovh.pl, które ma jedne z najkorzystniejszych cen, jednak zawsze było jakieś „ale”. Nazwa.pl nie oferuje możliwości ukrycia prywatnych danych w bazie WHOIS przy rejestracji domen globalnych. Rozmawiałem o tym z konsultantem on-line (wielki + dla nich za wsparcie techniczne), który tłumaczył tę sytuację nieobowiązywaniem za granicą ustawy o ochronie danych osobowych. Nie mam zamiaru karmić spamerów moimi danymi, więc kontynuowałem szukanie.

Trafiłem na stronę ovh.pl, gdzie od razu rzuciła mi się w oczy usługa OwO, która według informacji tam podanych „pozwala na ukrycie danych w bazie Whois” – bingo! – pomyślałem, jednak w dziale pomoc można wyczytać, że ukrywane są jedynie
e-mail i telefon – adres nadal jest widoczny. Jak się okazało home.pl ukrywa wszystko – po krótkiej weryfikacji telefonicznej.

Kolejna opcja jaka była dla mnie ważna, to edycja rekordów MX, które wskazują na serwer pocztowy dla danej domeny . Na ten temat znalazłem w Internecie sprzeczne informacje, jednak ostatecznie okazało się, że jest taka możliwość – co teraz mogę potwierdzić. Po tym rekonesansie zarejestrowałem domenę, która miała być aktywna w przeciągu 48h, w rzeczywistości trwało to nie więcej niż 20 minut (i to był chyba jedyny taki przypadek – później jeżeli coś miało trwać długo to faktycznie tak było).

Następnym etapem było podpięcie domeny do hostingu. Prosta sprawa, zwłaszcza jeżeli ma się dostęp do cPanela. Warto jedynie zwrócić uwagę aby ją podpiąć (ikona addon domains), a nie zaparkować (parked domains). Przeciętny odwiedzający nie zobaczy żadnej różnicy, jednak w drugim przypadku „tracimy” główny folder hostingu, który zawsze warto zostawić sobie na „czarną godzinę”. Kiedy już to zrobimy musimy zmienić serwery DNS, które obsługują domenę (nie wolno zamienić kolejności tych czynności). Nie należy się przy tym śpieszyć, ponieważ tak czy siak przed nami kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt godzin czekania na odświeżenie DNSów – w moim przypadku ok. 18.

Przeniesienie wordpress’a polegało na wyeksportowaniu danych w formacie XML (wordpress.com nie oferuje dostępu do bazy danych) i imporcie ich do zainstalowanego systemu na nowym serwerze, tu nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić, nic specjalnego.

Ostatnim już moim kaprysem, o którym zresztą pisałem wyżej był e-mail we własnej domenie. Nie stworzyłem go jednak na swoim hostingu – dużo lepsze warunki oferuje gmail, tym bardziej, że poprzez google apps można związać z danym adresem nie tylko pocztę ale też google calendar, google sites i google docs – być może napiszę o tym kiedyś ciut więcej. Wymagają jedynie edycji rekordów MX i CNAME. Zmiana tych pierwszych poszła szybko, mogłem zrobić to samodzielnie i poczta już działa, jednak mój hosting nie pozwala samemu zmieniać wpisów CNAME. Napisałem zatem prośbę do administratorów i zostały one dodane. Szkoda tylko, że nie są jeszcze odświeżone .
Cóż.. wracam do czekania ;) .



No to zaczynamy…

4 02 2009

Tyle zawsze jest do zrobienia, że nie wiadomo za co się zabrać, “mniej ważne” zajęcia odkładamy na później, później… i jeszcze później.Tak też było z tym blogiem, który postanowiłem założyć już jakiś czas temu, jednak termin zrobienia tego odkładał się coraz dalej, ostatnim odnotowanym milestone’em był koniec (pierwszej w życiu) sesji. O dziwo minęła ona dość szybko i raczej przyjemnie – wczoraj miałem pierwszy i ostatni egzamin, z analizy, którego jednak nie pisałem, bo siedząc na sali egzaminacyjnej profesor G. przeczytał kilka nazwisk i zaproponował zwolnienie – byłem w gronie szczęśliwców :-) Pozostało tylko to uczcić i wziąć się następnego dnia  do odrabiania zaległości.

No i jest! Nowy, pachnący świeżością blog, oparty o system WordPress. Dlaczego wybrałem WP? Cóż, nie będę pisał tu o jego zaletach, te można wyczytać na pierwszej lepszej znalezionej w google stronie, zresztą istnieją też inne systemy, wcale nie odbiegające funkcjonalnością od tego, w moim przypadku po prostu… tak wyszło.

Blog z założenia ma być – a skoro ma być to taki będzie – o mnie, o tym co robię i co mnie interesuje  (i być może zainteresuje kogoś jeszcze), chciałbym utrzymać go w konwencji pewnego rodzaju dziennika zdarzeń. Jedyną niewiadomą jest częstotliwość dodawania nowych wpisów… jeżeli uznam, że coś jest warte aby tu się pojawiło, na pewno się to stanie.

Myślę, że starczy już tej mowy powitalnej, gdyż  niecierpliwie zerkam na zaokienny termometr, którego słupek wskazuje trzy kreski powyżej zera. A to oznacza, że jeżeli zaraz nie pójdę pograć w hokeja, to w najbliższym czasie mogę już nie mieć takiej okazji (sam nie wiem, czy jestem lepszy z dedukcji czy z fizyki? ;-) ).