Postanowiłem zmienić hosting na własny, aby być w stu procentach niezależnym, a przede wszystkim mieć dostęp do bazy i możliwość używania Google Analytics. Zmieniłem również adres strony na bardziej przyjazny – www.karolkaczmarek.com. Oczywiście nie obyło się bez drobnych problemów, a zwłaszcza bez.. czekania – niestety każda zmiana związana z domenami trwa –jest tak za sprawą serwerów DNS, które niestety są dość oporne na tego typu działania i bardzo powoli dociera do nich co tak właściwie się stało.
Jeśli chodzi o rejestrację domeny, ostatecznie skorzystałem z usług home.pl, która może nie jest najtańsza, jednak doskonale spełnia wszystkie moje wymagania. Rozważałem jeszcze nazwa.pl oraz ovh.pl, które ma jedne z najkorzystniejszych cen, jednak zawsze było jakieś „ale”. Nazwa.pl nie oferuje możliwości ukrycia prywatnych danych w bazie WHOIS przy rejestracji domen globalnych. Rozmawiałem o tym z konsultantem on-line (wielki + dla nich za wsparcie techniczne), który tłumaczył tę sytuację nieobowiązywaniem za granicą ustawy o ochronie danych osobowych. Nie mam zamiaru karmić spamerów moimi danymi, więc kontynuowałem szukanie.
Trafiłem na stronę ovh.pl, gdzie od razu rzuciła mi się w oczy usługa OwO, która według informacji tam podanych „pozwala na ukrycie danych w bazie Whois” – bingo! – pomyślałem, jednak w dziale pomoc można wyczytać, że ukrywane są jedynie
e-mail i telefon – adres nadal jest widoczny. Jak się okazało home.pl ukrywa wszystko – po krótkiej weryfikacji telefonicznej.
Kolejna opcja jaka była dla mnie ważna, to edycja rekordów MX, które wskazują na serwer pocztowy dla danej domeny . Na ten temat znalazłem w Internecie sprzeczne informacje, jednak ostatecznie okazało się, że jest taka możliwość – co teraz mogę potwierdzić. Po tym rekonesansie zarejestrowałem domenę, która miała być aktywna w przeciągu 48h, w rzeczywistości trwało to nie więcej niż 20 minut (i to był chyba jedyny taki przypadek – później jeżeli coś miało trwać długo to faktycznie tak było).
Następnym etapem było podpięcie domeny do hostingu. Prosta sprawa, zwłaszcza jeżeli ma się dostęp do cPanela. Warto jedynie zwrócić uwagę aby ją podpiąć (ikona addon domains), a nie zaparkować (parked domains). Przeciętny odwiedzający nie zobaczy żadnej różnicy, jednak w drugim przypadku „tracimy” główny folder hostingu, który zawsze warto zostawić sobie na „czarną godzinę”. Kiedy już to zrobimy musimy zmienić serwery DNS, które obsługują domenę (nie wolno zamienić kolejności tych czynności). Nie należy się przy tym śpieszyć, ponieważ tak czy siak przed nami kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt godzin czekania na odświeżenie DNSów – w moim przypadku ok. 18.
Przeniesienie wordpress’a polegało na wyeksportowaniu danych w formacie XML (wordpress.com nie oferuje dostępu do bazy danych) i imporcie ich do zainstalowanego systemu na nowym serwerze, tu nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić, nic specjalnego.
Ostatnim już moim kaprysem, o którym zresztą pisałem wyżej był e-mail we własnej domenie. Nie stworzyłem go jednak na swoim hostingu – dużo lepsze warunki oferuje gmail, tym bardziej, że poprzez google apps można związać z danym adresem nie tylko pocztę ale też google calendar, google sites i google docs – być może napiszę o tym kiedyś ciut więcej. Wymagają jedynie edycji rekordów MX i CNAME. Zmiana tych pierwszych poszła szybko, mogłem zrobić to samodzielnie i poczta już działa, jednak mój hosting nie pozwala samemu zmieniać wpisów CNAME. Napisałem zatem prośbę do administratorów i zostały one dodane. Szkoda tylko, że nie są jeszcze odświeżone .
Cóż.. wracam do czekania
.